Teraz albo nigdy!
Mała Moskwa (serial)
Wojna i pokój
Once and Again

Ostatnio zakończyły się kolejne seriale "Teraz albo nigdy" i "Niania". Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie jeden fakt. Końcówki miały piorunującą widownię w porównaniu do poprzednich odcinków. Czy wniosły coś ożywczego?
W Polsce najchętniej są oglądane te seriale, które nie kończą się nigdy. Jak spojrzymy na wyniki oglądalności i sprawdzimy to, co jest na topie, okaże się, że to widzowie kierują scenarzystami, a nie odwrotnie. To od ich kaprysów zależy kiedy dana seria przestanie egzystować na telewizyjnym ekranie. I tak to się ciągnie. Bez realnego kierunku, w którym podąża produkcja, z rwanymi wątkami, a przede wszystkim bez perspektywy zakończenia.
Tymczasem okazuje się, że choć wydaje się inaczej oglądający chcą klamry i czekają na zakończenia jak na Święta po jesiennej depresji. Ostatni odcinek "Teraz albo nigdy" zanotował najlepszy wynik w historii. Równie dobrze poradziła sobie z konkurentami na końcu "Niania". A wydawało się, że to serial z gatunku tych nie do skończenia.
Część widzów pewnie nie śledziła losów serialowych bohaterów do końca, zerkając co tydzień na ekran telewizora, ale końcówka była zapewne obserwowana z wypiekami na twarzy. A ta niestety, jak zwykle dała satysfakcję tym, którzy lubią ckliwe zakończenia ze ślubem lub powiciem dziecka na koniec. Ostatnio moda na bliźniaki, więc i Frania nie mogła być gorsza.
Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza! Dodaj opinię!
