Felieton

Kącik serialowego zabójcy: "M jak Miłość", czyli przerażająco idealna rodzina w akcji

Kącik serialowego zabójcy: "M jak Miłość", czyli przerażająco idealna rodzina w akcji

wtorek, 4 sierpnia 2009 10:24 | Tomasz Pstrągowski źródło: AKPA
  A A A
 

Fakt, że "M jak Miłość" wciąż bije rekordy popularności jest dla mnie dowodem na istnienie Boga. Bo jeżeli Bóg istnieje to musi istnieć też Szatan, któremu twórcy serialu zaprzedali dusze i teraz popijając szampana produkują kolejne odcinki tego okropnego, bezsensownego tasiemca i zarabiają wystarczająco dużo, by dzięki kosmicznej medycynie przedłużać swoje życia w nieskończoność i oszukiwać diabła.

Dobry serial to przede wszystkim postacie. Zły też. I "M jak Miłość" także. W tym konkretnym przypadku płaskie, jednowymiarowe, utkane ze stereotypów postacie mające tworzyć wizerunek cudownej rodziny - przepełnionej bożą bojaźnią i familijną miłością.

Jest więc Barbara Mostkowiak - idealna, inwazyjna Matka Polka. Czcigodna matrona rodu, która utrzymuje telepatyczną więź ze swoimi dziećmi. To dzięki tej więzi Barbara nieomylnie wie, kiedy potomstwu się powodzi, a kiedy cierpi. To ona sprawia, że Barbara potrafi obudzić się w środku nocy wyczuwając, że coś złego dzieje się w Warszawie. To ona podpowiada matce, kiedy interweniować, a kiedy nie. Gdyby nie Barbara i jej wieczna, nieskończona mądrość rodzina Mostowiaków rozpadłaby się niczym koalicja rządowa. To ona jest spoiwem tego rodu - idealnego rodu będącego najwspanialszym przykładem prawdziwej polskiej familii.

Jest również Lucjan Mostowiak - bohater, który udowadnia, że negatywny stereotyp to dobry stereotyp. Lucjan jest więc dokładnie taki jak wielu wyobraża sobie starzejącego się mężczyznę - uparty, radykalny, uzależniony od żony i głupkowaty. Odcinki, w których Lucjan zmaga się z kolejnymi życiowymi przeszkodami (uczy się korzystać z Internetu, wymyka się z domu na szachy, w tajemnicy przed żoną popija z kolegami piwko) to wspaniała lektura dla wszystkich tych, którzy zastanawiają się nad tym jak spędzić swoją starość. Nie tak jak Lucjan. Wybierz życie.

Są też dwie bezpłciowe córki-divy, w których z niewiadomych względów bohaterowie doszukują się cech kobiecych. Jednak jest taki moment w życiu każdego fana M jak Miłość, kiedy z bolesną szczerością musi zadać sobie pewne pytania. Dlaczego osoby tak depresyjne, niezaradne i bezbarwne jak Marta i Małgosia w ogóle kogokolwiek obchodzą? Kim są ci mężczyźni, którzy wciąż do nich lgną? Czy to poszukujący kolejnej uległej ofiary zboczeńcy o skłonnościach sadystycznych? Czy może ślepcy, którzy pragną wżenić się w idealną rodzinę świetnie gotującej pani Barbary? Niestety odpowiedź na te pytania pozostają tajemnicą, bowiem ani Marta ani Małgosia nie przechodzą metamorfozy, która wytłumaczyłaby zainteresowanie jakie okazują im inni.

1 2 3 z 3
oceń
0
0
Podziel się


Opinie

Pozostało znaków: 4000

[Pokaż regulamin]

REGULAMIN

Ocena: 0 [0]
~gostek kostek [2010-03-31 00:19]

upla hupla
O, widzę że trafiłem we właściwe miejsce. Jak doczytam do końca, może coś więcej napiszę :)

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~beata [2009-10-12 14:22]

nie wierzę w jego koniec
Nie wierzę,że ludzie chcą oglądać Mostowiakow.Jest to film o rozwiązłości.dziewczyny wskakują nader często do łózek różnym facetom,później sie obrażają na wszystkich i o wszystko.To jest NIENORMALNE.Czy naprawdę na nich nie ma mocnych?Mdli na sama myśl.Najfajniej gra taki młody chłopak Łukasza,bo poprzedni był destrukcyjny.Cały ten serial niech piorun strzeli.

odpowiedz

multimedia

Zobacz w innych serwisach

Zobacz więcej w serwisach WP

No co Ty!?

No co Ty!?

Wiadomości

KobiecyPoradnik.pl