Uwaga, faceci!
Majka
Nowa
Dziewczyna i chłopak

Fakt, że "M jak Miłość" wciąż bije rekordy popularności jest dla mnie dowodem na istnienie Boga. Bo jeżeli Bóg istnieje to musi istnieć też Szatan, któremu twórcy serialu zaprzedali dusze i teraz popijając szampana produkują kolejne odcinki tego okropnego, bezsensownego tasiemca i zarabiają wystarczająco dużo, by dzięki kosmicznej medycynie przedłużać swoje życia w nieskończoność i oszukiwać diabła.
Dobry serial to przede wszystkim postacie. Zły też. I "M jak Miłość" także. W tym konkretnym przypadku płaskie, jednowymiarowe, utkane ze stereotypów postacie mające tworzyć wizerunek cudownej rodziny - przepełnionej bożą bojaźnią i familijną miłością.
Jest więc Barbara Mostkowiak - idealna, inwazyjna Matka Polka. Czcigodna matrona rodu, która utrzymuje telepatyczną więź ze swoimi dziećmi. To dzięki tej więzi Barbara nieomylnie wie, kiedy potomstwu się powodzi, a kiedy cierpi. To ona sprawia, że Barbara potrafi obudzić się w środku nocy wyczuwając, że coś złego dzieje się w Warszawie. To ona podpowiada matce, kiedy interweniować, a kiedy nie. Gdyby nie Barbara i jej wieczna, nieskończona mądrość rodzina Mostowiaków rozpadłaby się niczym koalicja rządowa. To ona jest spoiwem tego rodu - idealnego rodu będącego najwspanialszym przykładem prawdziwej polskiej familii.
Jest również Lucjan Mostowiak - bohater, który udowadnia, że negatywny stereotyp to dobry stereotyp. Lucjan jest więc dokładnie taki jak wielu wyobraża sobie starzejącego się mężczyznę - uparty, radykalny, uzależniony od żony i głupkowaty. Odcinki, w których Lucjan zmaga się z kolejnymi życiowymi przeszkodami (uczy się korzystać z Internetu, wymyka się z domu na szachy, w tajemnicy przed żoną popija z kolegami piwko) to wspaniała lektura dla wszystkich tych, którzy zastanawiają się nad tym jak spędzić swoją starość. Nie tak jak Lucjan. Wybierz życie.
Są też dwie bezpłciowe córki-divy, w których z niewiadomych względów bohaterowie doszukują się cech kobiecych. Jednak jest taki moment w życiu każdego fana M jak Miłość, kiedy z bolesną szczerością musi zadać sobie pewne pytania. Dlaczego osoby tak depresyjne, niezaradne i bezbarwne jak Marta i Małgosia w ogóle kogokolwiek obchodzą? Kim są ci mężczyźni, którzy wciąż do nich lgną? Czy to poszukujący kolejnej uległej ofiary zboczeńcy o skłonnościach sadystycznych? Czy może ślepcy, którzy pragną wżenić się w idealną rodzinę świetnie gotującej pani Barbary? Niestety odpowiedź na te pytania pozostają tajemnicą, bowiem ani Marta ani Małgosia nie przechodzą metamorfozy, która wytłumaczyłaby zainteresowanie jakie okazują im inni.
upla hupla
O, widzę że trafiłem we właściwe miejsce. Jak doczytam do końca, może coś więcej napiszę :)
nie wierzę w jego koniec
Nie wierzę,że ludzie chcą oglądać Mostowiakow.Jest to film o rozwiązłości.dziewczyny wskakują nader często do łózek różnym facetom,później sie obrażają na wszystkich i o wszystko.To jest NIENORMALNE.Czy naprawdę na nich nie ma mocnych?Mdli na sama myśl.Najfajniej gra taki młody chłopak Łukasza,bo poprzedni był destrukcyjny.Cały ten serial niech piorun strzeli.


