Felieton

Bartosz Żurawiecki: Bierzcie przykład z Wallandera!

środa, 17 lutego 2010 14:16 | Bartosz Żurawiecki (''Film'')


Postać Wallandera – policyjnego detektywa z prowincjonalnego, portowego Ystad – wzięta została, jak wiadomo, z popularnych książek Henninga Mankella. Scenariusze szwedzkiego serialu opierają się jednak na oryginalnych pomysłach, zaś adaptacjami powieści Mankella zajęli się Brytyjczycy z BBC. Właśnie powstały kolejne trzy odcinki mini-serii z Kennethem Branaghiem w roli głównej. Ja tam zdecydowanie wolę Henrikssona, który – w przeciwieństwie do Branagha – nie gra Wallandera w manierze heroicznej.

Jego komisarz jest zwykłym facetem po sześćdziesiątce, rozwodnikiem trochę niezdarnym w sprawach osobistych, a zarazem sprawnym, dobrze zorganizowanym policjantem obdarzonym genialną intuicją śledczą. Nie marnuje czasu na rozmyślania o kondycji planety jak Wallander Branagha, tylko wykonuje swoje obowiązki. Bardziej od światowych problemów martwi go fakt, że nie ma czasu ani środków, by wyjechać wreszcie na porządne wakacje albo zgoła osiedlić się na południu Francji.

Podstawowa jednak zasada, która zdecydowała w dużym stopniu o ogromnym powodzeniu książek Mankella, została w serialu zachowana. Chodzi o zderzenie lokalnego z globalnym. Życiem spokojnego, znajdującego się na uboczu świata miasteczka wstrząsają nagle wydarzenia powiązane z terroryzmem, fundamentalizmem islamskim, działalnością międzynarodowych mafii etc. Często zresztą te globalne tropy prowadzą donikąd. Tak jest w odcinku, w którym wystawie oprotestowanej przez muzułmanów towarzyszy seria wybuchów i morderstw. Albo w kolejnym, gdy podejrzenie pada na pedofila wypuszczonego z więzienia.

Swoją drogę - jeśli się sugerować serialem, to można dojść do wniosku, że niewielkie Ystad jest bardzo niebezpiecznym miejscem na Ziemi, w którym krzyżują się przestępcze szlaki. W Polsce, podobnie jak w Szwecji, mamy obecnie wysyp powieści i seriali kryminalnych. A jednak żaden z nich nie zainteresował świata, nie osiągnął choćby cząstki tej popularności, jaką cieszy się Wallander. Z czego to wynika?

Pomijając kwestie warsztatowe, zapewne z tego, że wciąż jesteśmy grajdołem – także w sensie mentalnym. Skupieni na narodowych awanturkach i skandalikach, nie chcemy dostrzec wpływu, jaki i na nasze życie wywierają zmiany kulturowe i technologiczne, otwarte granice czy globalizacja. Wydaje nam się, że nawet zbrodnia może być tutaj wyłącznie swojska i podwórkowa – no, ewentualnie dopuszczamy do zabawy w piaskownicy „ruskich” mafiozów (inna sprawa, że np. terroryści omijają nasz kraj jako mało ważny ze strategicznego punktu widzenia.) Taka postawa jest jednak krótkowzroczna i szkodliwa. Przynajmniej w przypadku twórców kryminałów. Trzeba ich wysłać na przeszkolenie do pobliskiego Ystad.

Zobacz także:

ANIA MUCHA: OD LOLITKI DO SEKSBOMBY!
BRZYDULA SIĘ ROZEBRAŁA! ZOBACZCIE ZDJĘCIA!
NAJWIĘKSZE SERIALOWE OBCIACHY ROKU
SZOKUJĄCE ZAROBKI GWIAZD TVP

1 2 z 2
 
 

Opinie: 2 beta

  • 2010-04-26 21:28
    ~she

    Rewelacja!!!! (1)

    naprawdę rewelacyjny serial. z całego serca polecam no i aktor odtwarzający główną role po prostu fenomenalny...

Masz swoje zdanie? Przedstaw je! Komentuj zgodnie z Zasadami Opinii.
Więcej różnych opinii i komentarzy znajdziesz na forum.wp.pl.

Zobacz w innych serwisach

Zobacz więcej w serwisach WP

Tanio.pl

Wikipedia WP

Film

Ekstraklasa